Listopadowe impresje A.D. 2009


Jerzy Skoczylas


Listopadowe impresje

 

Chociaż pogoda nieszczególna

i bardzo często mży lub pada

muszę się przyznać, że ja lubię

Święto Pierwszego Listopada.

Nieważne jaki mamy nastrój

i nie istotne co myślimy,

lecz skoro mamy Wszystkich Świętych

to wszyscy mamy imieniny.

W niebie świętują Wszyscy Święci,

a tu na ziemi, moi mili,

przywołujemy myślą złotą

tych co nas w drodze wyprzedzili.

W tym dniu radować się należy,

a smucić się wręcz nie wypada,

bo Święto Zmarłych jest drugiego,

a nie pierwszego listopada.

Pierwszego gwar panuje w niebie,

Święci na ziemię spoglądają

i ciesząc się, zobaczcie – mówią -

oni wciąż o nas pamiętają.

Wciąż o nas myślą, palą znicze,

modlitwy niosą nam, bławatki

i na pagórku, tam pod krzyżem,

też dzisiaj ktoś położył kwiatki.

O jak nam dobrze, jak nam błogo,

jak się ciszymy, radujemy.

Nie zapomnieli, pamiętają.

Więc istniejemy, więc żyjemy.

Nie widać nas, nie mamy futer,

płaszczy, szalików, kapeluszy,

lecz każdy z nas ma skarb bezcenny:

miejsce w życzliwej, ludzkiej duszy.

Ma tam na ziemi kącik mały

na serca dnie, w kropelce łezki

by tam przebywać w błogostanie

i żywot wieść ziemsko - niebieski.

To stokroć milsze niż pałace,

które czas poobraca w gruzy.

Mieszkanie w tych co nas kochają

oprze się przecież każdej burzy.

I chociaż aura się ku zimie

wyraźniej skłania niż ku wiośnie,

Spójrz - płomyk lampki nie jest smutny,

Popatrz -migocze wręcz radośnie.

Bo się spotkali znów jesienią

ci którzy są z tymi co byli,

do rodzinnego siedli stołu,

wzruszyli się i ucieszyli,

powybaczali co bolało,

ponaprawiali co dzieliło

i tak przez chwilę się poczuli

jak gdyby nic się nie zmieniło.

O zapalniczkę wnuk poprosił.

Zapalił jedną, drugą świeczkę

babci, dziadkowi, cioci Zosi …

zastanowiwszy się chwileczkę

zapalił także żołnierzowi

i jednej pani, tam w oddali,

bo na jej grobie tego roku

nikt jakoś lampki nie zapalił.

W spadku dostanie zapalniczkę

kolejny wnuk z kolejnej fali,

a więc możemy mieć nadzieję,

że nam ktoś także znicz zapali,

że się zatrzyma i poduma

o starych sprawach, dawnych dziejach,

a więc jest powód do radości:

Głowa do góry ! Jest nadzieja !

Cóż, przemijamy. Trwa w najlepsze

pokoleniowa defilada,

ale broń Boże się nie smućmy

w Święto Pierwszego Listopada.

[wstecz]